środa, 28 lutego 2018

Hej Kochani, Drodzy, Jedyni !!!

Tak... jest mi wstyd, że dawno nie pisałam, ale ... teraz nastąpi seria pt. usprawiedliwiam się...
po 1. dzieci, po 2 dzieci, po 3 dzieci skutecznie umożliwiały mi podzielenie się z Wami moim samopoczuciem. W zasadzie źle to ujęłam... nie dzieci a dziecko w ilości sztuk 1, które aktualnie przebywa na zwolnieniu lekarskim z obowiązku przychodzenia do przedszkola bo wiecie... katarek, kaszelek itp, a energii ma za co najmniej 10 zdrowych. Przez co ona wieczorami grasuje a ja padam podczas czytania kolejnych przygód przeuroczej Świnki Peppy... Doszło do tego, że nawet jednego wieczoru kiedy oczy same zamknęły mi się w trakcie czytania... przyśnił mi się Tata Świnka... tak do takich sytuacji dochodzi w moim życiu...
Także wszelkie reklamacje, pretensje, zażalenia proszę kierować do mojej córci Alicji, ona Wam wszystko dokładnie wyjaśni, udzieli odpowiedzi na wszystkie pytania.
No, ale już koniec zwalania winy na małego aczkolwiek wysysającego z człowieka ostatnie pokłady energii człowieczka.
Co się działo...
We wtorek miałam badanie jamy brzusznej z obrzydliwym kontrastem... stwierdziłam -nigdy więcej. Jest to tak obrzydliwe, że aż nie chce mi się wierzyć, że nie ma innego badania, które by stwierdzało postęp chemioterapii. Ludzie tam wymiotują po korytarzach, słaniają się na nogach - obrzydlistwo. Ja sama oszukałam system... bo przed badaniem przez godzinę trzeba wypić 0,9l wody ze środkiem kontrastującym (trzeba być na czczo)... woda ta smakuje jak by ktoś do niej dolał ropę... także smacznego i jeszcze ta porażająca ilość na pusty żołądek, który aż rwie się żeby wyrzucić z siebie to świństwo - stąd widok wymiotujących ludzi na korytarzu... mi się udało zachować zawartość tego co wypiłam w żołądku, ale jak już wcześniej wspomniałam - oszukałam... wylałam 1/3 zawartości do wc... co wywołało uśmiech na mojej twarzy i ulgę w moim żołądku. Potem podają kontrast do żyły - a tu znowu wspaniałe uczucie - jakby człowiekowi rozerwało rękę i tylko czekasz aż krew zacznie kapać... kolejnym uczuciem jest płonąca czaszka a kolejnym zastanawiasz się czy się zesikałeś bo masz takie wrażenie, że chyba coś się tam na dole wydarzyło. Ale nie to tylko efekty specjalne środka kontrastującego. Stąd moja decyzja niepodważalna i ostateczna - nigdy więcej!!!! Wynik z tego super przeżycia podobno ma być w poniedziałek. Od wyniku zależy dalsze moje leczenie chemią, stąd mam lekkie obawy co będzie. Ale jak to w życiu - będzie co będzie i nie potrzebny stres i nerwy.
Dziś miałam badanie przygotowujące do radioterapii. Wyrysowali mi całą klatę na fioletowo i tu mam labę - do wtorku zero mycia... żeby nie zmyć dzieła sztuki z siebie. W poniedziałek naświetlanie na 11.30, które ma wywalić raka z kości...
Jutro wybieram się na wycieczkę do Opola, bo tam mnie jeszcze nie było... Fundacja, pod której jestem opieką poleciła mi Klinikę Samarytanin w Opolu, bo podobno mają nowoczesne metody leczenia tego dziadostwa. Rozmawiałam też z osobą, która podjęła tam leczenie i ma bardzo pozytywne wyniki - więc trzymajcie kciuki żeby dla mnie też coś tam wynaleźli.
A teraz chciałam serdecznie podziękować osobą, dzięki którym mój świat staje się piękniejszy. Są to osoby, które najpierw wywołują u mnie niepohamowany płacz, łzy lecą jak grochy...następnie pojawia się uśmiech, satysfakcja, że są na świecie tacy ludzie jak Wy. Dzięki Wam chce się wierzyć w drugiego człowieka. Niektórzy mnie totalnie zaskoczyli, bo nawet nie przypuszczałam, że moja osoba może coś dla nich znaczyć, coś ich obchodzić. Nie ma takich słów żebym mogła nimi wyrazić wdzięczność, ale chcę żebyście wiedzieli, że naprawdę z całego serca DZIĘKUJĘ i mam nadzieję, że życie pozwoli mi się zrewanżować za to, co dla mnie robicie.
Niektórych z Was nawet nie znam, a mimo to swoimi gestami sprawiacie, że jesteście mi bliscy. Oby więcej takich Wspaniałych, Dobrych Ludzi to świat będzie piękniejszy!

Życzę kolorowych snów i przesyłam moc uścisków.
Gdy tylko uzyskam jakieś informację w Opolu przybędę by Was o tym powiadomić :)


2 komentarze: