piątek, 2 marca 2018

Hej Opole, Opole ...

Mimo tego, że padam na twarz, oczy same mi się zamykają, poczułam się w obowiązku aby zdać Wam relację z wizyty w Opolu. Wiem, że niektórzy z Was czekają i nie chcę nikogo zawieść. W wizycie w klinice Samarytanin pokładałam ogromne nadzieje, które niestety zostały rozwiane szybciej niż włosy na wietrze. Po opuszczeniu gabinetu doktora nasunęło mi się jedno skojarzenie - każdy gospodarz swoją stajnie chwali. Wszyscy obiecują cuda na kiju ale nikt nie da gwarancji, że te cuda się spełnią. Pan Doktor zaproponował mi powrót do chemii extremalnej czyli takiej, po której a. wypadają włosy (rzecz nabyta jak to mówią), ale też taką, po której 4 dni mam wyjęte z życiorysu. Koszt takiej chemii to ok. 1600zł za wlew - ilość wlewów ciężka do określenia, 1x w tygodniu. Do tego lek awastin za jedyne 6804zł za wlew... tu również ilość wlewów nie określona. Do tego wlewy z witaminy C 1x w tygodniu - o cenę nawet nie pytałam. Do tego powinnam wykonać kilka badać m.in. usg serca i badanie PET - na które uzyskanie skierowania graniczy z cudem, a wykonanie go prywatnie to jedyny koszt 5000zł. Wszystko, wszystkim ale najbardziej mnie przeraziła myśl o powrocie do tej mocnej chemii, średnio sobie to wyobrażam. Sama podróż do Opola kosztowała mnie sporo wysiłku, momentami miałam wrażenie, że dalsza jazda mnie dobije do końca. Więc teraz dodajcie sobie 2 do 2... jazda to koszmar, chemia koszmar nr 2... z tygodnia życia może miałabym jeden dzień, podczas którego byłabym świadoma, że w ogóle istnieje. Wolę chyba taką kolej rzeczy, która jest teraz. Oczywiście każdy pracownik kliniki, która niczym nie odbiegała od naszych przychodni, serdecznie namawiał by podjąć u nich leczenie, no ale patrząc na finanse, wszyscy by robili wszystko by zdobyć kolejnego potencjalnego pacjenta - klienta.
Skonsultuje wszystkie cenne uwagi i sugestie od Pana doktora z moją lekarką i zobaczymy co ona na to. Ja osobiście na chwilę obecną jestem na Nie, przede wszystkim z racji odległości, to 7 godzin jazdy samochodem...
W poniedziałek odbieram wynik tomografu jamy brzusznej i zobaczę, co do tej pory udało się osiągnąć...
W poniedziałek mam też radioterapię odcinka lędźwiowego...
We wtorek eliksir życia - chemia i konsultacja z moją Onkolog i wtedy podejmę ostateczną decyzję, co dalej.
A teraz idę ładować akumulatory bo naprawdę ledwo widzę na oczy.
Buziaki dla Was. Śpijcie dobrze!!

1 komentarz: