piątek, 9 lutego 2018

wszystko kręci się wokół jednego

Dziś zaczęło mnie już wszystko wkurzać. Od ponad roku wszystko kręci się wokół jednego - wokół mojej choroby. O niczym innym nie myślę, na niczym innym nie potrafię się skupić, nic tylko rak, rak, srak. Nudne to już powoli się robi. Zamiast cieszyć się codziennością, planować jutro, ja muszę się koncentrować na tym by dać radę przetrwać kolejny dzień. Obiecałam sobie, że to się musi zmienić, bo zwariuję myśląc tylko o tej zasranej chorobie. Przed tym wszystkim a nawet jeszcze prawie przez cały zeszły rok miałam power, chciało mi się robić tyle rzeczy. Ten rok jest dla mnie niesprawiedliwy, podły, ból zabiera mi radość z każdego dnia, odbiera siły do działania.  Doszło do mnie, że czasami by naprawdę zacząć żyć trzeba stanąć twarzą w twarz ze śmiercią.
Dlatego koniec biadolenia, ból towarzyszy mi każdego dnia więc co ja się użalam nad sobą,  muszę zacisnąć zęby i iść do przodu, pokazać gdzie mam ten ból i tego raka-sraka.
Dzięki, że pomimo całej zagmatwanej codzienności, gonitwy Bóg wie za czym i dokąd, dzięki, że jesteście ze mną.
Spokojnego wieczoru. Zmykam. Buziaki :)

3 komentarze: