wtorek, 13 marca 2018

wtorek

Kochani, dziś dzień podawania elixiru życia. Myślałam, że nie dostanę chemii bo wyniki morfologii pozostawiały wiele do życzenia, ale pani doktor stwierdziła, że są na granicy i że jeszcze może sobie pozwolić, tak więc chemia poszła, tylko w nagrodę zamiast godzinnej poszła prawie 3 godzinna, ale jakoś przeżyłam. Najlepszy tekst pani doktor - o widzę, że już jest dużo lepiej niż w zeszłym tygodniu - Tak jest lepiej, ale to nie pani zasługa... chciałam odpowiedzieć, ale ugryzłam się w język, bo to, że jest lepiej i że jest jak jest to wyłącznie zasługa ludzi z hospicjum - bo dzięki nim mogę oddychać i boli mnie niej w 70%  niż bolało przez ostatnie 3 mce. Ale myślę, muszę tu przychodzić do usranej śmierci więc po co psuć sobie relacje. Powiem Wam, że takie fajne znajomości, jakie nawiązuje się podczas chemioterapii to naprawdę rzadkość. Niektórzy Ludzie są tam fantastyczni, można się od nich mega dużo nauczyć i mega fajnych rzeczy, tematów. Są to ludzie często 70 80-letni z takim powerem, że tylko pozazdrościć i czerpać przykład. To jeden z plusów chemioterapii.
Kończę Moi Drodzy, chciałam Wam tylko napisać, że czuję się o niebo lepiej niż do zeszłego czwartku. Buziaki!!

A poniżej krótki powiew lata...




2 komentarze: