Dziś ciężki dzień...Rano pojechałam do Redłowa po wynik i na chemię. I już od rana przygody. Poszłam po wynik, z tym, że poszłam to bardzo słowo nad wyrost... Zrobiłam zaledwie klika kroków i musiałam zalegnąć na ławce. Przy ławce akurat porządki robiła Pani Sprzątaczka przez duże S, Pani o wielkim sercu, gdzie takich ludzi teraz coraz mniej. Spojrzała na mnie i mówi: Panienka wózeczek potrzebuje??? To sobie myślę, kurde a co mi tam, wiem, że do rejestracji nie dojdę bo sił mi brak... więc co tam, jak królowa siadłam na wózeczek i tatuś pojechał prosto do rejestracji. Tam odebrałam wynik, o którym szkoda gadać, co Was będę czarować, wynik jest do dupy, okazało się, że chemia, którą wzięłam do tej pory była o tzw. kant tyłka rozbić.... jednym słowem nie miała żadnego sensu, ale o tym nikt na początku drogi nie wiedział.
Kolejnym krokiem było przemieszczenie się z budynku, w którym wygodnie siedziałam na wózeczku do budynku, w którym miałam mieć chemię. I tu pojawiły się tzw. schody, jak tata ma ten wózek dopchać pod górę na zewnątrz do innego budynku. Ktoś, kto nie ma wprawy mógłby mnie w najlepszym wypadku zgubić gdzieś po drodze... I tu znowu pojawiła się Przemiła Pani, która wyskoczyła jak królik z rękawa i mówi: Tu Pani parkuje wózeczek i tu czeka Pani na Pana Miecia.... To sobie myślę, kim jest Pan Miecio??? Długo nie myślałam, Miecio zajechał karetką pogotowia i mówi: Miecio do usług, proszę wsiadać, dokąd jedziemy?? Ja na pełnym szoku, mówię budynek nr 8... jak w taxówce :) No i miałam wygodną i sympatyczną podwózkę pod same drzwi. Tam też odbyło się szybko i konkretnie bo Panie Pielęgniarki widziały mój dzisiejszy opłakany stan...
Pani Doktor zanegowała wszystko, co usłyszałam w Opolu, na wszystkie ich tak, miała swoje 3x nie i w miarę słusznie je argumentowała, więc nie miałam wyjścia musiałam jej uwierzyć. Zmieniła mi chemię i dziś pierwszy raz dostałam jakąś nową zołzę, która mam nadzieję. że teraz podziała. Po powrocie z chemii chciałam iść (tradycyjnie) spać, jednak moja córka uparła się dzisiaj z większym natężeniem ćwiczyć coś w rodziaju adhd, więc o spaniu nie było mowy.
Zostawiam Was z tym krótkim streszczeniem i zmykam bo leci jedyny serial, który oglądam w TV - Diagnoza.
Buziaki!!!!!!!!
♥
OdpowiedzUsuń😘
OdpowiedzUsuń