Dziś był dzień pt. nie chce mi się... dosłownie nic mi się nie chciało, zero mocy, zero energii jakiejkolwiek. Moja pani doktor zapisała mi tabletki na sen, bo jak wiecie od grudnia co noc zapoznaje się gruntownie ze znaczeniem słowa bezsenność. Miałam brać 1 tabletkę na noc... tak, chyba co godzinę,tabletki albo są zbyt słabe albo ja zbyt mocna dla nich. Jak nie spałam tak nie śpię. W związku z tym, dziś zwlekłam się z łóżka o 11, gdzie przed chorobą normalna moja godzina to 6 i byłam w 100% aktywna, miałam moc. Dziś musiałam się porządnie opieprzyć, kopnąć w tyłek żeby mi się chciało zwlec. Najchętniej to bym sobie leżała zwinięta w kłębek i patrzała w sufit, nie myśląc i nie robiąc nic. Generalnie dziś uruchomiła mi się też strefa myślenia pt. jaki jest tego wszystkiego sens? Robię tyle rzeczy, a nie widać choćby 1% poprawy, nie widać choćby minimalnego przebłysku, to po co to wszystko robić, skoro każdego dnia mam wrażenie, że jest gorzej niż było...?!
Dopiero rozmowa z moim człowiekiem - aniołem troszeczkę przywróciła mnie do pionu. Ja doskonale wiem, że taka postawa to krok ku przepaści, ale chwile zwątpienia są czasem silniejsze ode mnie, nie radzę sobie z nimi. Gdyby chociaż skala bólu się obniżała, mogłabym zacisnąć zęby i iść pod wiatr, ale ta skala z każdym dniem mnie zaskakuje -niestety negatywnie.
Mój człowiek - anioł uświadomił mi, że tyle osób się za mnie modli, że tyle osób o mnie myśli, jest ze mną w krzyku, w rozpaczy, wtedy, kiedy wyję z bezsilności do poduszki, że nie mogę tych osób zawieźć, że muszę walczyć mimo wszystko, że ich modlitwa ma moc, w którą muszę wierzyć. Zrobiło mi się lepiej, lżej, dało mi to motywację by już na poważnie podnieść się z łóżka i zrealizować choćby 50% planu na dziś.
Wzięłam się w garść, otrząsnęłam ze strachu przed bólem i powtarzam sobie moje własne słowa, że jurto przecież będzie lepiej.
Chciałam podziękować pewniej osobie za zaufanie, którym mnie obdarzyła opowiadając mi swoją historię... Ciebie również życie nie oszczędza, doświadcza okrutnie, ale pamiętaj, że z każdego upadku człowiek się podniesie, bo jesteśmy w stanie wiele znieść, po naszych upadkach nastaną piękne dni, takie, jak sobie wymarzyłyśmy.
Pozdrawiam cieplutko :)
♥
OdpowiedzUsuń